muszle muszla concha glanc radzionków jacek related shellshows shell galeria
 
    Jest niedziela, 5 września 2010 roku.
      CONCHA MENU
HONOROWY GOŚĆ "CONCHY"         
 
Strona główna
Artykuły Galeria "Świat muszli" Shell Shows - Relacje Shell Related Varia
Wystawy i Prezentacje "CONCHA" Curriculum Vitae Linki Kontakt i Twoja opinia

HONOROWY GOŚĆ
"CONCHY"

INTERNETOWY KLUB MIŁOŚNIKÓW MUSZLI "CONCHA"
P A S J O N A C I  

ARKANA KONCHOLOGII

F O R U M
E K S P E R T Ó W

NOWINY KOLEKCJONERSKIE

"THE CONE COLLECTOR"
newsletter

LOSOWY OKAZ

LOSOWY LINK

BENVENUTO IN SHELLS

www.shells.it
Bardzo cenna hobbystycznie, wręcz wypieszczona strona autorstwa Włochów - Alessandro Petronziego i Claudio Pirazziniego.


RADZIONKÓW
moje miasto
 
Drogi Czytelniku jesteś w miejscu szczególnym.
Każda dziedzina nauki, a także specjalizacji kolekcjonerskiej może poszczycić się osobami nieprzeciętnymi, kształtującymi jej wizerunek.
Konchologia, którą darzymy taką estymą pyszni się wieloma takimi osobami.
Pragnę do nich dotrzeć, aby przedstawić je Tobie !



W czerwcu 2009 roku, przemierzając swoiste „targowisko” internetowych wieści, natknąłem się na znane mi zdjęcie, stanowiące tło frapującego mnie swoim tytułem plakatu. Dowiedziałem się z niego, że 18 maja 2009 roku w Domu Kultury „Praga” w Warszawie odbyła się pogadanka przyrodnicza pod tytułem: „Muszle”, z cyklu: „Animal Planet na żywo”.
Tradycyjnie zacząłem drążyć temat, nie zdając sobie sprawy, że oto mam do czynienia z prawdziwym „wierzchołkiem góry lodowej”…


W chwili obecnej uważam, iż zastosowana metafora jest adekwatna do MOCY pasji człowieka, którego w niedługim czasie miałem poznać. Natomiast w sensie „uczuciowo - energetycznym” nie jest do końca słuszna…Wszak autentyczny ŻAR Jego pasji mógłby stopić górę lodową, która przyniosła zagładę „Titanicowi”.

…Następnego dnia odbyłem rozmowę telefoniczną z Impresariatem praskiego Domu Kultury. Chciałem jedynie uzyskać informacje o wydarzeniu, które było już tylko wspomnieniem w kalendarzu imprez tejże placówki. Miły, damski głos oznajmił, że próba opowiedzenia o tym wydarzeniu na pewno zuboży jego wymiar…Tym samym, otrzymałem numer telefoniczny naukowca, pasjonata, przyrodnika, a nade wszystko – ciepłego i nadzwyczaj życzliwego człowieka!
Kilka kliknięć w klawiaturę i usłyszałem – Grzegorz Soszka, słucham!

Mimo, że redaguję „CONCHĘ” od 2004 roku, nie wyzbyłem się jeszcze kompleksu wtajemniczenia w tematykę konchologiczną w wymiarze akademickim, a i moje doświadczenia z „uczonymi” w tej branży są skrajnie odmienne.
W przypadku rozmowy z Panem Doktorem poczułem się jak ktoś, na kogo telefon się czeka, chce mu się poświęcić czas i umiejętności, po prostu zaoferować – siebie!

Pan dr Grzegorz Soszka - dr biologii, oceanolog, płetwonurek, dydaktyk.
Zdjęcie wykonano w Dahab nad Morzem Czerwonym w 2002 roku.

A jakie są osiągnięcia naukowe (wybrane przeze mnie na użytek tego artykułu), urodzonego w 1943 roku dr Grzegorza Soszki - Honorowego Gościa „CONCHY”?
  • w latach 1961 – 1971 studia dzienne na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego;
  • w 1966 roku magisterium – „Historia jeziora Łebsko”;
  • w 1973 roku doktorat – „Zależności między fauną naroślinną i roślinnością zanurzoną”;
  • w latach 1972 – 1975 adiunkt w Instytucie Rybactwa Śródlądowego;
  • w latach 1975 – 1982 Kierownik Pracowni Radioekologii w CLOR;
  • (1978 – 1979) udział w IV Morskiej Wyprawie Antarktycznej MIR-u na statku „Profesor Siedlecki”; (1980 – 1981) kontrakt rybacki Instytutu Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie na jeziorach irakijskich; (1987) kontrakt rybacki w Grecji na jeziorze Volvi. Poza tym – około 10 rejsów badawczych po Bałtyku z Oddziałem Morskim IMGW w Gdyni
  • w latach 1982 – 1983 SGGW-AR Warszawa – Zakład Ichtiobiologii i Rybactwa;
  • w latach 1983 – 1989 Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Kierownik Pracowni Hydrobiologii, adiunkt w Zakładzie Fizyki Wody IMiGW;

Poza tym:
  • organizacja pięciu konferencji naukowych: „Biologiczne podstawy akwarystyki morskiej”; „Terrarystyka”; „Aktualne problemy badania wszechoceanu”; „Koncepcje ochrony naturalnych miejskich zbiorników wodnych”; „Biologia raf koralowych”(2007).
  • organizacja pięciu wypraw nurkowych na rafy koralowe Morza Czerwonego (Skarm El Naga) , ponad 170 nurkowań w Morzu Czerwonym, uczestnictwo w czterech kolejnych wyprawach: Dahab 2002, Marsa Al. Alam 2004, Morze Czerwone 2007 oraz Dahab 2007.
  • naukowy rejs na „Polarce” Rudy Krautstnaidera;
  • udział w naukowej wyprawie geograficznej Uniwersytetu Warszawskiego na Wyspy Zielonego Przylądka (w ramach rejsu dookoła świata na „MARII” Ludomira Mączki).

I jeszcze:
  • Prezes Stowarzyszenia Rafowego – Warszawa;
  • Prezes Coral-Pol – Akwarium,
  • Wiceprezes Zarządu Fundacji Oceanarium Warszawskie.
  • Przewodniczący Rady Fundacji Miłośników Raf Koralowych.
  • Przewodniczący Rady Naukowej Fundacji Miłośników Raf Koralowych
  • członek Sekcji Biologii Komitetu Badań Morza PAN.

Działalność popularno-naukowa:
  • ponad 300-sta wykładów w przedszkolach, szkołach, wyższych uczelniach, klubach, towarzystwach.
  • kilkanaście wystaw fotograficznych o problematyce oceanologicznej w różnych miastach Polski;
  • ponad 4000 zdjęć na rafach koralowych;
  • pięć książek: „Nie tylko w oceanach”, „Rafy koralowe”, „Zwierzęta Antarktydy”, „Utracone bogactwo”, „Akwarystyka – moje hobby”;
  • około 250 pozycji bibliograficznych.

„CONCHA” :
Panie Doktorze, czytając Pańskie naukowe C.V. (zamieszczone powyżej w wersji skróconej) odczuwam wielką satysfakcję, że z taką życzliwością i zaangażowaniem przyjął Pan zaproszenie do amatorskiej przecież „CONCHY”…!

dr GRZEGORZ SOSZKA :
Odpowiem, posiłkując się wspomnieniem pewnego zdarzenia, które przeżyłem podczas pracy w Instytucie Rybactwa Śródlądowego w Żabieńcu k/Warszawy…
Otóż, podczas osuszania rybackich przesadek znalazłem ślimaka – zatoczka, który był skręcony pionowo, a nie poziomo. Ponieważ wtedy potrafiłem oznaczyć, praktycznie bez klucza prawie wszystkie ślimaki powierzchniowych wód stojących Polski – znaleziony okaz zaintrygował mnie niezmiernie. Również do niczego z klucza mi „nie pasował”. Poprosiłem zaprzyjaźnionego prof. Tomasza Umińskiego (także malakologa) o radę i pomoc. Tomasz „skierował” mojego ślimaka do prof. Adolfa Riedla z Instytutu Zoologicznego PAN w Warszawie.
Otrzymałem wyczerpującą odpowiedź i wskazówki.
Można powiedzieć po prostu - profesjonalizm, ale z listu wionęło życzliwością, rzadko dzisiaj spotykaną, chęcią przekazania swojej wiedzy, dobrze pojętą rolą pedagoga – słowem profesora starej daty: mądrego, dbającego o wychowanie uczniów w „swojej szkole”, pochylającego się z oddaniem nad edukacją. To był dla mnie doskonały wzór do naśladowania.
Ja także staram się tak postępować!

„CONCHA” :
Zaznajamiając się z materiałami konferencji „Biologia Raf Koralowych” (2007), natrafiłem na wiele zdań emanujących prawdziwym uczuciem do Wszechoceanu. Proszę powiedzieć, kiedy odnalazł Pan w sobie aż tak głęboką estymę do „Wielkiego Błękitu”?

dr GRZEGORZ SOSZKA :
Dzieciństwo spędziłem w mieszkaniu na Wybrzeżu, w Gdańsku przy ul. Fiszera, którego stałym elementem było zadbane akwarium. Do połowy szkoły podstawowej odbywałem bardzo częste wyprawy na plażę do Jelitkowa w towarzystwie cudownych kompanów - mojej Mamy, która była botanikiem i również w Poznaniu ukończyła AWF oraz – Taty, będącego ginekologiem (starej daty) a przy tym Rektorem Akademii Medycznej w Białymstoku (pamiętam, że leczył małżonkę admirała Studzińskiego). Po wędrówce do stolicy przeżyłem uskrzydlenie w Sekcji Podwodnej Speleoklubu Warszawskiego oraz w Warszawskim Klubie Płetwonurków.
Przyszły potem prace związane z wodą, morzem, oceanami, kontrakty rybackie – w tym, ten najważniejszy - pół roku na Oceanie Lodowatym, roczny na jeziorach irakijskich, dziesięć wypraw nurkowych - głównie na Morze Czerwone, różne organizacje nurkowe, publikacje z zakresu oceanologii – głównie z biologii raf koralowych, zauroczenie paleontologią, zbieranie skamieniałości, ale również publikacje z tego zakresu……..W tych okolicznościach trudno nie zakochać się we Wszechoceanie.

„CONCHA” :
Zaryzykuję stwierdzenie…Po prostu - „Natura Panu w duszy gra…”!

dr GRZEGORZ SOSZKA :
Jestem pogodzony z życiem, szczęśliwy rodzinnie, spełniony zawodowo.
Muzyka i przyroda wypełniają mi całe życie. Mógłbym tylko zbierać muszle i skamieniałości i byłbym szczęśliwy, nawet miałem w którymś momencie zajmować się badaniem ruchu lokomotorycznego u amonitów w tunelach aerodynamicznych u prof. Adama Urbanka (PAN)…

„CONCHA” :
Ale ostatecznie Pańska praca magisterska nie dotyczyła amonitów, tylko - „Historii jeziora Łebsko”. Podejrzewam, że udało się Panu w niej pogodzić wiedzę malakologiczną z paleozoologią ?

dr GRZEGORZ SOSZKA :
Słonawe jezioro Łebsko to siedlisko 31 gatunków mięczaków, w tym 94 % słodkowodnych, wśród słonawowodnych: - Mytilus edulis L. oraz - Macoma baltica L.
Stwierdziłem wyraźny wpływ na faunę mięczaków: siły ruchu wody, charakteru podłoża, ilości roślinności, ich kompleksowego oddziaływania czynników środowiskowych, natomiast zasolenie nie jest decydującym czynnikiem ograniczającym występowanie mięczaków słodkowodnych w jeziorze Łebsko. Współczesny akwen jeziora Łebsko zajmuje teren, na którym w okresie borealnym leżało wcześniej powstałe jezioro na terenach polodowcowych. Łebsko jest lagunowym jeziorem zaporowym, które powstało około 4000 lat temu w okresie subborealnym. Współczesne jezioro znajduje się w stadium powolnego „zamierania”. Około 4000 lat temu w faunie jeziora Łebsko dominowały mięczaki słonowodne, od 3000 lat temu obserwuje się mieszanie gatunków słono i słodko-wodnych, a od 2500 lat temu dominują gatunki słodkowodne. Analiza składu fauny mięczaków w otoczakach znajdywanych na plaży świadczy, że w okresie borealnym na terenie niziny istniało słodkowodne jezioro polodowcowe (muszle gatunków słodkowodnych), a w okresie atlantyckim na teren jeziora borealnego (polodowcowego) wkroczyło morze wraz z fauną morska (muszle gatunków morskich).

Wyspy Zielonego Przylądka z albumu dr Soszki.

„Historia jeziora Łebsko” to taka „przygoda studencka”, do której materiały zbierałem od 1963 roku…..Choć słowo „przygoda” jest dość ryzykowne, gdyż według nieodżałowanego kpt. Ludomira Mączki, z którym płynąłem na jachcie „MARIA” w rejsie dookoła świata na odcinku – Wysp Zielonego Przylądka… - „Przygoda to dowód na niekompetencję”…

S/y „MARIA” - słynny drewniany kecz kpt. Ludomira Mączki („Ludka”), /1928-2006/; zbudowany w 1969 roku w Gdańsku (dł. 11,2 m., pow. żagli ok. 40 m. kw.).
Jedyny polski jacht, który dwukrotnie opłynął kulę ziemską w latach 1973-84 (Ludomir Mączką) i 1999-2003 (Szczecińska Naukowo-Żeglarska Wyprawa Dookoła Świata - Ludomir Mączką i Maciej Krzeptowski). To na tym jachcie w październiku 1999 roku płynął dr Grzegorz Soszka. (zdj. www.zalewszczecinski.net)

„CONCHA” :
Największą naukową „przygodą” Pańskiego życia są jednak rafy koralowe.
Zastanawiam się, jak można „zgrabnie” połączyć świat ślimaków z formacjami rafowymi?
Czy poza podobieństwem materiału „budowlanego” muszli i szkieletów koralowców da się zauważyć inne analogie?

dr GRZEGORZ SOSZKA :
Formacje rafowe mają charakter gąbczastej konstrukcji z mnóstwem ilości szczelin, jam, zagłębień, kanałów, stwarzających nieograniczoną ilości miejsc ukrycia, schronienia i wypadu na żer oraz miejsca do rozrodu. Stanowią więc doskonałe środowisko życia ślimaków i małży, wytwarzających najefektowniejsze muszle w świecie mięczaków.
Warto też pamiętać, że rafy nie są zwartą skałą wapienną, raz na zawsze uformowaną.
W procesie jej tworzenia niebagatelną rolę odgrywają mięczaki i ich muszle.
Na przykład: ślimaki robaczniki (Vermitidae), choćby - Vermetus nigricans tworzą z poskręcanych muszelek bariery wapienne o długości 35 km koło Florydy oraz u wybrzeży Brazylii. Wzdłuż Australii zaobserwowano formacje rafowe zbudowane z piasku wapiennego i muszli uwięzionych między nitkami sinic, scementowane złogami wapiennymi. Rafy te (rafy stromatolitowe) tworzą duże bloki i słupy o imponujących rozmiarach. Małże przydacznie z rodzaju Tridacna (z pięcioma gatunkami CITES), w postaci dorosłej są wbudowane w podłoże wapienne. Ich ciężar może osiągać ponad 300 kg, a same Tridacnidae są w stanie wykształcić struktury rafowe, np.: T. crocea (do 15 cm), T. derasa, T. gigas (do 137 cm), T. maxima, T. squamosa, a także małże z rodzaju Hippopus (np.: H. hippopus i H. porcellanus).
Należy również podkreślić rolę kopalnych organizmów, które w morzach i oceanach w odległych czasach geologicznych tworzyły formacje koralowe: glony wapienne, gąbki, stułbiopławy, korale czteropromienne (Rugosa), kolonijne korale denkowce (Tabulata), ramienionogi, mszywioły, liliowce…a wśród nich ślimaki z rodzaju Haliotis.
Warto dodać, że wyrosłe na muszlach ślimaków niewielkie kolonie koralowców zyskują możliwość „wędrówek”, co jest rzadkością u koralowców (czynią to również grzybinki).
Jedne ślimaki same odżywiają się polipami korali, inne zaś zjadają bezkręgowce, które niszczą rafy . Nie można też zapominać o roli związków organicznych w wapiennym szkielecie korali sześciopromiennych, o postaciach aragonitu i kalcytu w szkieletach koralowców, oraz o warstwie konchiolinowej w muszlach ślimaków. Wreszcie można dać upust fantazji i rozważać podobieństwo frakcji wapiennych na roślinach zanurzonych w jeziorach w porównaniu z formacjami rafowymi…Jeżeli było to zbyt śmiałe skojarzenie – to przepraszam.
Tak, czy owak na formacjach rafowych aż się kłębi od ślimaków: świdrujących, drążących, pływających , pełzających…od ślimaków roślinożernych, wszystkożernych, drapieżnych w tym i kanibali, od łagodnych „napawających się” urokami formacji rafowych – do podstępnych jadowitych zabójców, które „pochłaniają” śpiące ryby...
Rafa koralowa oraz mięczaki – twórcy muszli, to dwa przenikające się i uzupełniające światy.

Przydacznia (Tridacna sp.) na rafie koralowej Morza Czerwonego. (zdj. dr Soszka)

„CONCHA” :
Panie Doktorze, pełni Pan funkcję Przewodniczącego Rady Naukowej Fundacji Miłośników Raf Koralowych w Warszawie, która jest bez wątpienia fundacją – proekologiczną.
Tym samym, aż boję się zapytać, jak postrzega Pan kolekcjonerstwo konchistyczne czerpiące z dóbr przyrody!?

dr GRZEGORZ SOSZKA :
Daleko mi do wysuwania ostrych sądów – kategorycznych i skrajnych… Stąd też odpowiem Panu, że nie postrzegam rozsądnego i umiarkowanego zbierania muszli, jako działalności sprzecznej z postawą przyjazną Naturze, chociaż zetknąłem się ze skrajnymi opiniami, że zbieranie muszli jest niezgodne z postawami ochroniarskimi.
Kiedyś zasłyszałem ciekawe zdanie: ”Tak bardzo staramy się być aniołami, że zapominamy być dobrymi ludźmi”!…Wszyscy wiedzą , że zbieranie muszli z brzegu (wapiennych bez okazów żywych) również podlega ochronie CITES (moja Małżonka Irmina – ukończyła studia podyplomowe CITES w Poznaniu – spec. hydrobiolog – praca magisterska: „Historia stawów tatrzańskich”), jednak należy zachować umiar w respektowaniu przepisów – oderwanych od życia, od realiów - … Przecież „myśliwym” pozwala się polować dla zaspokojeniu pragnienia, głodu, to dlaczego nie można pozwalać kolekcjonerom gromadzić muszli („martwych”) leżących na brzegu? W Europie Zachodniej i na Wyspach Brytyjskich zabija się i wypycha okazy ptaków, w innych krajach łowi się ptaki w celach konsumpcyjnych. W Kanadzie, USA i w Japonii zabija się niezliczone ilości ssaków morskich. Ludzie mordują rocznie 300 mln rekinów (Shark Project – Waldemar Osmałek), części z nich na „żywca” obcinają płetwy używane w celach leczniczych…itd.
Dużo drastyczniejsze przykłady można niestety mnożyć.

Jak widać, Pani Irmina Soszka podziela podwodną pasję męża. (zdj. dr Soszka)

„CONCHA” :
Czy pozwoli mi więc Pan zaryzykować twierdzenie, że kolekcjonowanie muszli mięczaków zgodne z zasadami etycznymi, propagowanymi przez prawdziwych Pasjonatów, może mieć pozytywny wpływ na budzenie postaw wrażliwości ekologicznej?

dr GRZEGORZ SOSZKA :
Przyszły czasy nieciekawe, kiedy można nie być ciekawym świata, swego pochodzenia, swojej historii i ewolucji…Konchistyka jest ze wszech miar pożyteczną i pouczającą dziedziną, która uczy i rozwija. Jest zdecydowanie godna poparcia! Sądzę , że budzenie postaw wrażliwości ekologicznej jest zbieżne z ideami kolekcjonowania muszli. Nadto, proszę pamiętać, że właśnie wapienne muszle przecierały szlaki poznawania ewolucji, rozwoju świata organicznego.
To dzięki nim było nam łatwiej poznawać tragedie w rozwoju zwierząt. Obecność skamieniałości przewodnich w odsłonięciach geologicznych nie była sprawą błahą, muszlom zawdzięczamy wiedzę o polskich (dawnych geologicznych) morzach tropikalnych - miocenu, kredy, jury, dewonu…Obecność muszli niejednokrotnie pomaga w odtworzeniu właściwości fizyko-chemicznych środowiska, a także dawnych środowisk sprzed wielu milionów lat.

Honorowy Gość „CONCHY” z mureną w Morzu Czerwonym.

„CONCHA” :
Panie Grzegorzu, proszę nakreślić „portret” – autentycznego konchisty!

dr GRZEGORZ SOSZKA :
Prawdziwy konchista, jak sądzę – kocha muszle, stara się dowiedzieć o nich jak najwięcej, gromadzi i analizuje literaturę, utrzymuje przyjazne kontakty z partnerami konchistami, dba o poprawność oznaczeń systematycznych, w miarę możliwości uczestniczy w różnych spotkaniach miłośników muszli, zabiega o możliwość obserwowania muszli w środowisku naturalnym wraz z ich mieszkańcami. Priorytet to ciągłe poszerzanie wiedzy, nieustająca nauka. Przy tym powiem Panu, że nie sądzę, aby zbiory wynikające wyłącznie z zasobności portfela, można było zaliczyć do uprawionych zbiorów konchologicznych.
I jeszcze jedna - w moim odczuciu bardzo ważna sprawa - na marginesie sentencji prof. Dobrowolskiego: ”Największą hańbą XX wieku , jest nierówny dostęp do wiedzy”… - powinniśmy edukować, wypełniać zaszczytną rolę dydaktyczną! Jeśli ktoś ma wiedzę wyłącznie dla siebie - to taka osoba mnie osobiście już nie interesuje! Jesteśmy winni młodzieży przekazanie naszej wiedzy konchologicznej – tak w ogóle dobrze jest coś po sobie zostawić!

Rafy koralowe świata - to jeden z ulubionych tematów prelekcji dr Soszki.

„CONCHA” :
Osobiście, bardzo cenię spotkania z młodymi słuchaczami. Chciałbym więc zapytać Pana - jako eksperta – o Pańskie „metody” komunikowania się z potencjalnymi miłośnikami przyrody…

dr GRZEGORZ SOSZKA :
Wyznaję zasadę: „Wiem – Mówię – a mówię z SERCEM”!
Jest to zasada, którą wpoił mi prof. Zdzisław Raabe (UW).
Okazuje się, że jest ona skuteczna na Wszystkich poziomach merytorycznego wtajemniczenia słuchaczy… w przedszkolach, szkołach, domach kultury, bibliotekach i wyższych uczelniach, a także instytutach naukowych.
Najczęściej wybieranymi tematami (z szerokiej oferty, którą przedstawiam zainteresowanym) są: pokazy żywych węży, muszli, skamieniałości, korali, minerałów, żywych bezkręgowców słodkowodnych oraz pogadanki: „Biologia raf koralowych”, „Antarktyda”, „Ekologia”, itd.
O samych rafach koralowych i mięczakach mam ponad 100 publikacji…mógłbym opowiadać od rana do wieczora.
Co do samych muszli - są tak piękne, że rozbudowane argumenty słowne są zbędne.
Oczywiście wspominając o „najciekawszych” momentach z życia ślimaków i małży – można rozpalić ciekawość młodych ludzi, ale najczęściej w jednej chwili przedszkolaki budują z muszli zamki warowne…Przy tym – zasada nr 1 - wszystkie muszle trafiają do rąk dzieci…czasem są straty, ale to jest ryzyko zawodowe. Po spotkaniu każde dziecko otrzymuje na pamiątkę muszelkę, choćby porcelankę – to naprawdę żaden koszt.
Warto inwestować w wiedzę malakologiczną młodego pokolenia - gdyby decydenci za młodu pokochali mięczaki – to nie pozwoliliby wymordować w polskich rzekach skójki perłorodnej, a teraz nie pozwalaliby nie nieprzewidywalna introdukcję…

„CONCHA” :
Rozumiem, że do prelekcji wykorzystuje Pan okazy z własnej kolekcji?

dr GRZEGORZ SOSZKA :
Mam spore zbiory różnych muszli (spośród których najbardziej lubię porcelanki), skamieniałości oraz korali i minerałów. Niestety około 80% muszli , które pokazuję, osobiście nie zbierałem, ale na przykład – jestem dumny z małży zebranych w Patagonii, w zatokach Kanału Beagle. Powstałe zbiory zawsze uszczuplam prezentując je z różnych okazji znajomym, stąd też jako prawdziwego kolekcjonera nie należy mnie traktować…

„CONCHA” :
Za to bezwzględnie należy Pana traktować, jako prawdziwy autorytet dla osób promujących edukację przyrodniczą! Z tego, co wiem, zaangażował się Pan w nowe dzieło!?

dr GRZEGORZ SOSZKA :
Ostatnio otrzymałem etat dydaktyka w Miejskim Ogrodzie Zoologicznym w Warszawie.
Jestem do dyspozycji dzieci i młodzieży, aby przez „żywe” lekcje przybliżyć im ciekawe tematy przyrodnicze. Są to między innymi: „Fascynująca formacja raf koralowych”, „ Perły - łzy szczęścia i bólu, miłości i upokorzenia”, „Głowonogi mają błękitną krew”, „Godzina prawdy o Panu Rekinie”, „Pokaz żywych gadów (siedem gatunków węży niejadowitych)”, „Pokaz żywych bezkręgowców słodkowodnych”, „Pokaz żywych ssaków (od noworodka do myszki)”, „Pokaz muszli, skamieniałości, korali”, „Pogadanka - Homo subaquaticus”, „Niebezpieczne zwierzęta na rafach koralowych” i sporo innych, w zależności od zainteresowań słuchaczy.
Poza tym w ciągu jednego miesiąca - góra dwóch, otworzę stronę internetową www.edukacjaeko.pl , na której „zainstaluję” fragmenty kilku moich książek, nadto – 60. esejów przyrodniczych, artykuły oraz 35. tematów edukacyjnych dla młodzieży, wreszcie - „oceanarium”, „energetyka jądrowa”, „jaskinie”, „wyprawy nurkowe”, „polskie bazy nurkowe”, osoby warte zaufania i polecenia, itd., itd.
Mam nadzieję, że nic nie będzie mi przeszkadzało w dynamicznym rozrastaniu się mojej stronki.
W tym roku mam małe szanse na kolejną wyprawę na rafy, ale w przyszłym odbiję sobie to z nawiązką…


Panie Doktorze, pragnę bardzo serdecznie podziękować za poświęcony czas dla „CONCHY”, przesłanie materiałów dydaktycznych oraz podwodnych zdjęć! Życzę także pomyślności w realizacji wszelkich zamierzeń!

***********

Polecam jeszcze spotkanie z dr Grzegorzem Soszką w dziale: FORUM EKSPERTÓW – „Rafa koralowa – podwodne i życiodajne cuda”, gdzie odnaleźć można ciekawe informacje z tematu: - zagrożenia i ochrona rafy koralowej.
 
 
© 2004-2010 Jacek Glanc. Wszystkie prawa zastrzeżone!